Współtwórcy polskiej wolności – Grupa Robocza Eschweiler-Aachen

Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift: „Europo, nigdy nie zapomnij Polski” – transparent zawieszony na kościele przed mszą w 2. rocznicę stanu wojennego

Jedną z najsilniejszych grup prosolidarnościowych w zachodnich Niemczech była ARG „Solidarność” Eschweiler-Aachen. Odegrała ona też kluczową rolę w integracji środowiska prosolidarnościowego na Zachodzie.

Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift:  Aleksander Zając i Mieczysław Zarzyczny z czasów działalności ARG „S” Eschweiler-Aachen (zdjęcia w tle) i dzisiaj Pomoc z Niemiec dla polskiego podziemia po ogłoszeniu stanu wojennego organizowali polscy emigranci w grupach prosolidarnościowych nazywanych grupami roboczymi (ARG) Najważniejsze z nich weszły do „Porozumienia Organizacji Wspierających Solidarność”. Należały do nich: Grupa Robocza „Solidarność Eschweiler-Aachen, Towarzystwo „Solidarność“ z Berlina, Komitet Pomocy „Solidarność“ z Moguncji i Solidarność Wolnych Polaków w Bawarii z Monachium. W ruch prosolidarnościowy w Niemczech zachodnich zaangażowane były też grupa robocza „Solidarność” w Kolonii i Monachium, radio i teatr „Solidarność” w Norymberdze, Polskie Kluby w Hanowerze i Hamburgu oraz redakcja pisma „Nie Cenzurowano” w Düsseldorfie. Grupy prosolidarnościowe działały też w Bremie, Hanowerze, Kilonii i Fryburgu.

Ludzie organizujący w zachodnich Niemczech demonstracje, protesty i wiece prosolidarnościowe, wystawy dotyczące sytuacji w Polsce, przemyt maszyn drukarskich, papieru, nadajników radiowych, książek zakazanych cenzurą, a także pomoc materialną dla polskiego podziemia oraz represjonowanych i ich rodzin, są w większości bezimienymi bohaterami. Organizowali tę pomoc z wielkim poświęceniem, bo sami żyli najczęściej w ciężkich warunkach materialnych.

Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift:  Kopia jednego z podziękowań z Polski za okazaną pomoc z Archiwum ARG „S” Eschweiler-Aachen Biorąc pod uwagę liczebność polskich emigrantów w Niemczech, ludzi pełnych poświęcenia organizujących mądrą pomoc dla polskiego podziemia była garstka. Garstka Polaków obecna była też na demonstracjach prosolidarnościowych, kiedy wygasły emocje związane z wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego. Zbieranie środków na pomoc utrudniało też pojawienie się w Niemczech zachodnich w miejsce fascynacji „Solidarnością” zauroczenia pierestrojką i Gorbaczowem. Wtedy grupy posolidarnościowe stały się „niewygodne” i zdarzało się, że ich działacze byli uważani za  „wichrzycieli”.

Byłem beneficjentem tej pomocy…

Beneficjentami pomocy ruchu prosolidarnościowego na Zachodzie m.in. grupy roboczej „Solidarność” Eschweiler-Aachen byli dawni działacze opozycji i podziemia Solidarności ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa (SWS). Trzy miesiące temu na otwarciu wystawy poświęconej działalności grupy roboczej „S” Eschweiler-Aachen Wojciech Borowik podziękował jej działaczom za niesioną pomoc.

„Mieliśmy cały czas świadomość, że bez waszego wsparcia ten nasz opór zupełnie inaczej by wyglądał. I mogę powiedzieć tyle: w imieniu Stowarzyszenia, którego jestem prezesem, w imieniu Konwentu Seniorów Solidarności, którego jestem członkiem, że bardzo dziękuję za to, bo dzięki temu ten nasz opór przetrwał do samego końca”. Wojciech Borowik powiedział też, że Stowarzyszenie Wolnego Słowa pomaga teraz tym, którzy dzisiaj walczą na świecie, o wolność i niepodległość. „W ten sposób spłacamy dług honorowy, który zaciągnęliśmy u was i u naszych przyjaciół na Zachodzie”.

Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift:  Plakaty zawieszone w akcji prosolidarnościowej „Obwieszanie Aachen” Od Grupy Roboczej „Solidarność” Eschweiler Aachen Wojciech Borowik otrzymał maszynę drukarskę. Ryszard Wyżga, członek zarządu grupy pamięta, jak przywiózł ją z kolegą na pocztę przy Dworcu Głównym w Akwizgranie. „Panowie na poczcie powiedzieli do nas: Chłopcy, co wy jeszcze walczycie? Odpowiedzieliśmy: oczywiście! I mamy prośbę do was, bo maszyna jest ciężka, i jest do tego jest papier i farba. Czy moglibyście ją nam jakoś przeszmuglować do Kopenhagi?” Pocztowcy zgodzili się bezpłatnie przetransportować ciężką przesyłkę pociągiem do Danii, która potem przez Szwecję dotarła z pomocą działaczy solidarnościowych do adresata w Polsce. Takich maszyn drukarskich grupa ARG „Solidarność” Eschweiler-Aachen przekazała do Polski kilka.

Z internatu do Akwizgranu

Głównym organizatorem grupy i jej przewodniczącym był Aleksander Zając. Przebywał zaledwie kilka tygodni w Niemczech, kiedy w Polsce ogłoszono stan wojenny. Wtedy razem z kolegami organizował lekarstwa i wysyłał paczki do Polski. Grupa działała najpierw nieformalnie. W lutym 1983 roku zawiązała się  jako samodzielna grupa najpierw w Eschweiler, miasteczku pod Akwizgranem. Wraz z przypływem nowych członków z Akwizgranu przyjęła nazwę Eschweiler-Aachen.

Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift:  Wystawa o Solidarności zorganizowana przez grupę roboczą „S” Eschweiler-Aachen. Na zdjęciu Mieczysław Zarzyczny.  Dołączyli do niej też „koledzy z internatu, jak ich wyrzucili z Polski” – opowiada Aleksander Zając. „Oni zaprawieni w boju wiedzieli, do kogo dotrzeć. My nie byliśmy potentatami finansowymi, a chcieliśmy pieniądze, które mieliśmy, wykorzystać jak najlepiej. A oni wiedzieli, gdzie te pieniądze dać, i to nie przez biuro brukselskie, gdzie trochę je rozdzielano, jak to mówią, jak z konewki, ale bezpośrednio do komisji zakładowych. Za 100 marek, przy takim przeliczniku, jaki wtedy był, można było drukować swoją bibułę”.

Osobami internowanymi, które w 1984 roku dołączyły do grupy i weszły w skład jej zarządu byli: Ryszard Wyżga (Kombinat Budownictwa Ogólnego 1, Szczecin), Bogusław Teodorowski (Zakłady Mechaniczne WZSL w Opolu od. w Kluczborku), Mieczysław Zarzyczny (Kopalnia „Piast”), Kazimierz Biskupek (PTSB Transbud w Katowicach-Brynowie Oddział 3 w Tychach). Wszyscy oni przyjechali do Niemiec z paszportem w jedną stronę. „Do Aachen kierowaliśmy się też jakby z polecenia” – tłumaczy Ryszard Wyżga. „z polecenia ludzi z Biura Solidarności w Brukseli” – wyjaśnia.

Byłem członkiem CIA

Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift:  Piketa przed ambasadą PRL w Kolonii Oprócz pomocy humanitarnej grupa Robocza „Solidarność” Eschweiler-Aachen  zorganizowała wystawę, kiedy Lech Wałęsa dostał Nagrodę Nobla oraz dwie wystawy w czwartą i dziesiątą rocznicę utworzenia NSZZ Solidarność. Informowała także niemiecką opinię publiczną o represjach i ruchu oporu w Polsce oraz propagowała ideę Solidarności w Niemczech. Na początku – wyjaśnia Aleksander Zając – w kontaktach z krajem pośredniczyło Biuro Solidarności w Bremie (działało tylko rok), i Biuro Solidarności w Brukseli. Później rolę koordynacyjną przejął Komitet Pomocy „Solidarność“ z Moguncji, którym kierował Andrzej Wirga. Kiedy do grupy dołączyli intrenowani, pomoc kierowana była bezpośrednio do wybranych regionów. „Był to przede wszystkim region Pomorza Zachodniego, region podbeskidzki, oraz środkowo-wschodni. Dużo pomagaliśmy Solidarności Walczącej, NZS-owi w Krakowie i w Warszawie oraz Centrum Informacji Akademickiej NZS-u, w skrócie CIA. A ja byłem ich przedstawicielem na Zachodzie, czyli byłem agentem CIA” – żartuje Aleksander Zając. Gdzie i do kogo pomoc jeszcze docierała, nie wiedział ze względów konspiracyjnych, bo grupa przekazywała ją również przez CSSO (Porozumienie Organizacji Popierających Solidarność, rzeszające 45 organizacji z czterech kontynentów)

Aleksander Zając był Europejskim Koordynatorem CSSO. Kierowana przez niego Grupa Robocza „Solidarność” Eschweiler-Aachen odegrała ważną rolę w integrowaniu środowisk prosolidarnościowego w Europie i na świecie. Zorganizowała m.in. dwa razy zjazdy CSSO w Akwizgranie.

Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift:  Europejski Zjazd CSSO w Akwizgranie zorganizowany przez ARG „S” Eschweiler -Aachen Grupa Robocza „S” Eschweiler – Aachen organizowała ponadto przez kilka lat w Akwizgranie, Kolonii i Bonn demonstracje na rzecz przywrócenia Solidarności. Brała też udział w pikietach pod polską ambasadą w Kolonii. O takiej akcji w drugą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego Aleksander Zając napisał: „Zbiórka demonstrantów odbyła się na Chlodwigplatz. Na trasie przemarszu rozdawaliśmy ulotki, które cieszyły się dużą popularnością. Niemcy wciąż interesowali się wydarzeniami w Polsce. Przemaszerowaliśmy pod ambasadę PRL, gdzie Andrzej Wirga odczytał apel o uwolnienie więźniów politycznych. Jak zwykle nikt z ambasady nie odebrał naszej rezolucji, więc wrzuciliśmy ją za ogrodzenie”.

Pełna konspiracja i zaufanie

„Nie mogli wszyscy wiedzieć wszystkiego” – opowiada o pracy grupy Aleksander Zając. „Mieliśmy do siebie pełne zaufanie. Na przykład, Ryszard Wyżga był koordynatorem pomocy na Pomorze Zachodnie i tylko mówił, że potrzebuje pieniądze. Jak je mieliśmy, to szły”.

Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift:  Jeden z wielu apeli grup prosolidarnościowych o potępienie stanu wojennego skierowanych do niemieckiego społeczeństwa  Potem ukazywało się w prasie podziemnej hasło np. „Dziękujemy grupie Hase za 600 rubli”. To było potwierdzenie, że pieniądze dotarły do adresatów. Później łatwiej było te podziękowania zamieścić w biutetynach ukazujących się na Zachodzie – wyjaśnia Aleksander Zając. „Solidarność Walcząca drukowała po zakończeniu stanu wojennego bezpośrednio potwierdzenia otrzymania konkretnych sum pieniędzy od Arbeitsgruppe „Solidarność” Eschweiler – Aachen. Z NZS przychodziły podziękowania np. dla „Wojtka ze Stolberga”. A, że Wojtek Gawron był przedstawicielem NZS tutaj i mieszkał w Stolbergu, więc było wiadomo, że pieniądze od nas do nich dotarły”.

Arbeitsgruppe „Solidarność” Eschweiler-Aachen była dość liczna. Mieczysław Zarzyczny precyzuje, że w 1988 roku składki wpływały od 186 osób. Nie wszyscy członkowie byli zaangażowani w prace grupy. Wiele z osób wyjechało do Kanady, Południowej Afryki otrzymując rekomendacje grupy. To procentowało później –wyjaśnia Ryszard Wyżga.

„Pieniądze na pomoc sami zdobywaliśmy. Mieliśmy je ze składek i z dotacji” – informuje Aleksander Zając. „Jak nasz członek wyjechał do Stanów Zjednoczonych, i powodziło mu się lepiej, to przysyłał nam 100 dolarów np. dla Solidarności Walczącej. Takich członków mieliśmy wielu, i to dzięki temu, że napisaliśmy im pozytywną rekomentację, kiedy chcieli wyjechać do Stanów Zjednoczonych, do Kanady czy do Australii” – wyjaśnia.

Łączy nas to, co żeśmy razem zrobili

Ludzie angażujący się z poświęceniem na politycznej diasporze z wielkim poświęceniem w prace Arbeitsgruppe „Solidarność” Eschweiler-Aachen, odpowiają bez wahania twierdząco na pytanie: czy wart był ten wysiłek i poświęcenie?

Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift:  Manifestacja prosolidarnościowa w rocznicŁ wprowadzenia stanu wojennego przed kościołem Bogusław Teodorowski zastanawia się, czy młodzież w Polsce docenia wolność, którą wywalczyło dla nich pokolenie Solidarności.”Mamy teraz wolność w naszym kraju. Niektórzy o tym wiedzą, niektórzy nie wiedzą skąd ona się wzięła”.

Mieczysław Zarzyczny, kiedy opuszczał Polskę i żegnał się z kolegami w kraju, usłyszał, że tylko szczury opuszczają tonący statek. Dlatego po przyjeździe do Niemiec razem z żoną Krystyną od razu szukali możliwości pomocy tym, którzy w Polsce zostali. „To był nasz udział w tym, nasz wkład” – zaznacza.

„W Polsce w tym czasie,” – opowiada Ryszard Wyżga – „ jakiś kabarecista mówił, że to wszystko lezie do przodu, ale lezie. A teraz to idzie, też dzieki naszej pracy” – dodaje.

Aleksander Zając uważa, że „nie ma co dyskutować” na temat, czy się opłacało czy nie, bo jest to dla niego „sprawą oczywistą”. Szkoda mu trochę, że drogi kolegów z polskiej opozycji się porozchodziły. Zaznacza, że jest to normalne, demokratyczne. „Każdy z nas miał też inne zapatrywania polityczne” Cieszy go, że wszyscy działacze opozycyjni są skupieni chociaż w SWS (Stowarzyszeniu Wolnego Słowa – www.sws.org.pl). „I całe szczęście, że tam są ludzie, którzy dzisiaj nie zawsze ze sobą rozmawiają, a kiedyś siedzieli przecież w jednej celi. Ale jedno nas łączy – to, co żeśmy zrobili”– mówi.

Od Solidarności do klubu jachtowego

Bildunterschrift: Aleksander Zając, Boguslaw Teodorowski, Ryszard Wyżga i Mieczysław Zarzyczny dzisiaj (maj 2010 r.)

Grupa Robocza „Solidarność” Eschweiler-Aachen zakończyła swą „niepodległościową działalność” w 1991 roku.

Aleksander Zając zaangażował się w ruchu polonijnym i zamieszkał w Berlinie. Mieczysław Zarzyczny założył Polski Klub Żeglarski Akwizgran i był do niedawna jego komandorem. Ale większość członków grupy zakończyła działalność, jak mówi Aleksander Zając, na „etapie niepodległościowym”. Do dzisiaj jednak utrzymują ze sobą bliski kontakt, i jak mówi Ryszard Wyżga „łączy nas przede wszystkim wielkie zaufanie do siebie”.

Barbara Cöllen

Red.odp.: Małgorzata Matzke

http://www.dw-world.de/dw/article/0,,5939613,00.html